Diabelskie skrzypce - Michał Federowski - książka wyd. 1973
Opis
Książkę tą dostałam w prezencie i bardzo ją lubiłam. Dbałam o nią, często z ciekawością i zamiłowaniem czytałam, aż w końcu straciłam. Utraciłam ją w niezamierzony sposób. Sąsiad mojej babci zapragnął ją przeczytać, a ja w swojej dziecięcej naiwności mu pożyczyłam. Ten w kolejności być może zapomniał, a może nie chciał mi jej oddać, bo przecież nigdy później się nie kwapił z jej oddaniem. Mojej babci nigdy o tym nie wspominał, a ja będąc dzieckiem nie miałam odwagi się o nią upominać, zresztą sama do dzisiaj nie rozumiem: dlaczego ? Zbiór tych bajek miał wtedy dla mnie duże znaczenie, był cennym skarbem. Był tym, czego nie chce się stracić.
Przyznam, że przedwczorajsze bujanie w przeszłości nie dało mi spokoju. Wróciłam w moich wizjach dokładnie do tego miejsca, aby poczuć jeszcze raz tej mieszanki emocji, tego wewnętrznego rozerwania małego dziecka, które choć nie jest już małe zatęskniło właśnie za tym tomem bajek. Sama nie wiem, co było silniejsze tęsknota za czymś, co było dziecięcym skarbem, czy rozczarowanie ze względu na stratę. Dołóżmy do tej mieszanki trochę bezsilności. To niesamowite jak niektóre wydarzenia mogą człowieka więzić, jak trudno jest się pozbyć wrażenia, że zawiodło się samego siebie, bo się o siebie nie zadbało, bo się nie potrafiło, albo nie wiedziało, że można inaczej postępować. Do dzisiaj dokładnie pamiętam jak starałam się sobie wytłumaczyć stratę…, że przeczytałam, że inni chcą też przeczytać, że trzeba się dzielić, że stratę szybko zapomnę … dziwne, ale jakoś właśnie tej straty nie mogę do dzisiaj przeboleć. I z pewnością jest wiele rzeczy, które już w swoim życiu straciłam, ale strata czegoś, co miało taką wartość emocjonalną to zupełnie inna strata, niż coś, co nie miało w sobie takiego ważnego ładunku emocjonalnego. Tym bardziej, że to przywiązanie do tej emocji jest zdecydowanie silniejsze niż racjonalne podejście do faktu, że przez tyle lat zapomniałam, jaki tytuł miała ta książka, kto był jej autorem, a w ogóle, o co w niej chodziło …, jedynie pozostało to odczucie, że była piękna, że ją lubiłam, że była nieco diabelska już przez swój tytuł, bo jedynie to tym fragmencie sobie przypominałam, że była po prostu inna niż wszystkie inne książki. Była fascynująca. Tak ją odbierałam będąc dzieckiem.
