Przejdź do treści
WYDAWCA

NIE MOGĘ TRZYMAM DZIECKO RODZICIELSTWO KSENIA POTĘPA

56,99 zł
ksiazkitanie.pl Zobacz w sklepie

Opis

Szczery obraz rodzicielstwa bez filtrów Czasem nie mogę wstać, bo trzymam dziecko. A czasem trzymam dziecko, żeby nie musieć wstawać. Zresztą - sami wiecie, co będzie, gdy dziecku w końcu znudzi się tulenie. Armagedon. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, czyj maluch nigdy nie wyjadł makaronu z kosza na śmieci albo nie zmienił wystroju mieszkania w kilka sekund, używając do tego samej mąki. No właśnie. Nie ma co walczyć z rzeczami, które i tak już się wydarzyły - powiedział to Budda, Marek Aureliusz albo sama do tego doszłam, widząc, jak moja Mysza nurkuje w toalecie. Czasem można już tylko usiąść i patrzeć, jak świat płonie. Nie zaszkodzi zrobić sobie wcześniej herbatę (niektórzy polecają melisę). Nie da się być rodzicem idealnym - to zasada numer jeden. Zasada numer dwa - możemy być całkiem niezłymi rodzicami, o ile pogodzimy się z zasadą numer jeden. Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę Ksenia Potępa, pół matka, pół rysowniczka i autorka popularnego fanpage'a „Nie mogę, trzymam dziecko“, stworzyła publikację, która trafia w samo sedno rodzicielskich doświadczeń. Ta książka pokazuje, że noszenie dziecka może być całkiem przydatne - nie tylko jako wymówka od codziennych obowiązków, ale przede wszystkim jako czas budowania bliskości. Autorka z charakterystycznym dla siebie humorem i dystansem opisuje sytuacje znane każdemu rodzicowi. Od nurkowania w toalecie po ekspresowe remonty mieszkania przy użyciu mąki - te historie pozwalają odetchnąć z ulgą i zrozumieć, że nie jesteśmy w tym sami. Dla kogo jest ta książka Dla rodziców, którzy mają dość presji bycia idealnym Dla fanów fanpage'a „Nie mogę, trzymam dziecko“ Dla każdego, kto potrzebuje solidnej dawki rodzicielskiego humoru Dla tych, którzy chcą spojrzeć na rodzicielstwo z dystansem Specyfikacja Data premiery: 2020-11-25 To lektura, która przynosi ulgę i przypomina o tym, co w rodzicielstwie naprawdę ważne. Bez poradnikowego tonu, za to z ogromną dawką zrozumienia i autoironii.