Dziennik pisany w Gdańsku
Opis
`Pan to jakoś tak zawsze na uboczu, jakby nie chciał Pan w nic wchodzić głębiej. Ani po jednej stronie, ani po drugiej. To była moja busola: żyć na uboczu, w nic się nie angażować całym sercem, być niewidocznym, robić swoje, żeby sobie zapewnić warunki do pisania. Swobodna obojętność na opinie ludzi, którzy będą mnie żegnać, chwalić i karać...` Cały Dziennik pisany w Gdańsku przeczy temu postanowieniu: jest żywy, `kąsa`, zmusza umysł do pracy, a czytelnika zachęca do uwagi i sporu. Czy to jest komfort mieć własne zdanie - przeciwko mitom, które uchodzą za niepodważalne i pomnikom, które sami sobie stawiamy? Czy to jest bycie na uboczu czy raczej odwaga, której wszyscy pragniemy?
